12.08.2026 La Paz - Puno
Śniadanie skromne. Z hotelu zwinęliśmy się o 9 i poszliśmy na główna ulicę w celu złapania busa do dworca Cemetario. Tu czekał bus do Tawanacu. Chciał po 40 od łba lub 200 od całości. Byliśmy jedyni i nie chciało nam się czekać.. Wzięliśmy busa na wyłączność. Jechaliśmy te 60 km że 2h z czego 1h wydostawaliśmy się z miasta. Tawanacu to unescowy wpis poświęcony kulturze przedinkaskiej. Wjazd 100. Warto. 4 punkty kontrolne: 2 muzea z rzeźbami i kamieniami z czego w jednym jest ok. 10 m posąg jakiegoś lokalnego boga wykuty w jednym kamieniu odkryty pod ziemią w latach 30- tych. Dwa pozostałe obiekty są na wolnym powietrzu i obejmują pozostałości miasta o historii nawet tak do 500 pne. Coś na kształt piramid czy bram słonecznych. No fajne to. Piękne widoki na Andy, jest tu ok. 3900 m mpm. Ogarniamy taxi i za 20 usd jedziemy 50 km na granicę z Peru. Po prawej stronie widoczne Titicaca. Przejście piesze jest w mieście. Osób że 100. Czynne jedno okienko. tak po 1.5h czekania mamy stemple wyjazdowe. Idziemy parę metrów z buta przez most i jest Peru. To moja kraina nr 123. Hurra!!. Idziemy po pieczątki wjazdowe. Są. Wymieniamy 100 usd na 335 soli. 1 sol to 1.1 zł. Piwo 5 sol, kibel 0.5 sol. Pełno tu kantorów i tuktuków.Zmieniamy czas o 1h w tył I mamy już 7h do Polski. Jak w Peru 12 to w Polsce 19. Na dworzec jakieś1.5 km z buta. Tu od razu dajemy się nagonić na busika do Puno. To jakieś 150 km stąd nad Titicaca. Jedzie sie 2.5h i placi po 15. Jemy po kurczaku z frytkami za 10 i znajdujemy hotel za 140 sol blisko centrum. Spać tu będziemy 2 noce. Jutro pływamy po jeziorze.