15.05.2026 Genua - Portofino - 5 Terres - La Spezia
Zbieram się przed 9. Chłodno się zrobiło i zakładam kurtkę. Moim pierwszym celem jest urocze Portofino takie minimiasteczko położone wśród skał nad morzem. Pociąg do Santa Margarita i potem minibusik 5 + 5 euro. Miasteczko faktycznie bardzo fotogeniczne tylko te chmury. Pełno turystów. Wracam do Santa Margerita i jadę pociągiem za 14 euro do jednego z pięciu miasteczek tworzących twór o nazwie Cinque Terre. Wraz z pobliskiej Pontavenere oraz 3 małymi wyspami tworzy wspólny unescowy wpis o nazwie Wybrzeże Liguryjskie. Miasteczka są minimalne leżą nad i dosłownie są wbite w skały sięgające 300 - 500 m npm. Przez lata były praktycznie niedostępne od strony lądu. Teraz łączy je pociąg jadący praktycznie cały czas w tunelach. Może stąd tak wysoka cena biletu. Na miejscu jest pełno szlaków pieszych fajnie poprowadzonych ścieżkami wśród skał często z poręczami czy wykutymi schodkami. Pełno tu tarasów winnych. Ja wybieram szlak z Monterosso do Vernazza. To ok. 4 km. Rozpisany jest na 1.5h. Ja idę trochę szybciej. Pełno ludzi. Szlaki są tu płatne ale mi udaje się iść za darmo. W Varmazza pada mocny deszcz i robi się bardzo zimno i wietrznie. Wsiadam w pociąg do La Spezia, gdzie mam nocleg w hotelu koło dworca za 44 euro za jedynkę. Jest po 18. Zwiedzam jeszcze miasto, w którym nie ma nic i planuje kolejne dni. W niedzielę ma być strajk kolejarzy i pociągi mają nie kursować lub kursować byle jak. Ceny noclegów we Florencji powalają, te krasowe jaskinie to najłatwiej zobaczyć nie tu tylko koło Bolonii. No i trza pomału myśleć skąd i kiedy wracać do domu. Wreszcie staje na tym że jadę jutro do San Gimignano a potem do Sieny. A nocleg ogarnę jutro. Padam po 22. Dziś tylko 23 tysie kroków.