06.04.2026 Magor – Bristol – Bath – Swindon
Przez most Księcia Walii docieramy do Bristolu. To wielki port ze znakomitą stocznią. Piękne położenie nad kanałem. Stoi tu chluba XIX- wiecznej Anglii czyli żaglo-parowiec, sześciomasztowiec Great Britain, transatlantyk co pływał do Nowego Jorku i abarot a zajmowało mu to 14 dni w jedną stronę. Oprócz niego stoi tu jeszcze z kilkanaście innych mniej świetnych jednostek pływających. Kursują prom i kolejka parowa, jest rzeka Avon z wiszącym mostem łańcuchowym Clifton Suspension – symbolem miasta, dziełem tego samego Brunela co zaprojektował też ten Great Britain. Jest też fajna architektonicznie katedra w Clifton i klasyczna w Bristol. Podoba nam się tu, ale musimy jechać dalej. Tuż obok jest Bath – leżące też nad Avonem. Są tu 2 wpisy unesco – jako łaźnie rzymskie i jako jeden z kilku spa, w różnych krajach. Ten drugi wpis już widziałem w Czechach, ale tego pierwszego nie. Cena oczywiście niebotyczna. Tu ceny za byleco na poziomie 100 – 200 zł , to normalka. Bardzo Bath nam się podoba. Spa – to bardzo znany półkolisty budynek, którego nie można pomylić z żadnym innym. Generalnie Bath bardziej przypomina Włochy niż Anglię. Budowle niczym z Neapolu, jest opactwo , jest Circus Bath, sporo artystów i grajków ulicznych – nigdzie tylu nie widziałem. Nocleg mamy w Holliday Inn koło Swindon – taniej niż w YHA i do tego ze śniadaniem w formie szwedzkiego bufetu.