04.04.2026 Beer – Sidmouth – Plymouth – Calstock – Tavistock – Taunton
Przyjeżdżamy do Sidmouth podobny klimacik jak w Lyme Regis , no urokliwe są te miniporciki. Następnym naszym postojem jest Plymouth – no to już taki duży port. Jest w nim największe w Anglii akwarium i kompletnie dziwna architektura powstała w stylu socmodernizmu w latach 50-tych. Plymouth było bardzo mocno zniszczone w czasie wojny wskutek bombardowań. Straszne pieniądze płacimy za parkingi. Myslę, ze wyjdzie nam po tyle samo parkingi , co paliwo. Autko pali tak ze 4,5 litra na 100. Benzyna tak 1,55 funta za litr. Autostrady darmo. Parkingi kilka funtów za godzinę i nie jest łatwo je znaleźć, bo albo permity, albo wszystko zajęte. Do tego te wąskie uliczki. No kiepsko się tu jeździ. Jest mini starówka , park Hoe z pomnikiem Francisa Drake’a – najsłynniejszego korsarza, jest cytadela i pomnik osiedleńców, co stąd wypływali do Ameryki – Myflower. Po jakichś 2h zwiedzania wsiadamy w MG i walimy przez most nad rzeką Tamar i już jesteśmy w Kornwalii – jednym z fajniejszych hrabstw na samym południowozachodnim koniuszku Anglii. Za wiele nie zobaczymy, bo jesteśmy trochę w plecy z czasem. Kornwalia ma wpis unescowy mający kilkanaście lokalizacji i związany z krajobrazem po kopalniach węgla i różnych metali jakich tu było pełno w okresie rewolucji przemysłowej. My wybieramy Calstock - gdzie jest olbrzymi most kolejowy nad Tamarą i fajny walk po dolince tej rzeki – wpisanej na unesco wraz z miasteczkami Tavistock i Morwellham. Jest tu fajne zakole rzeki z wysokim brzegiem i ruinki kolejnej kopalni Harewood. Fajny spacerek. Przejeżdżamy przez Tavistock i śpimy w moteliku należącym do sieci Days Inn leżącym gdzieś koło Taunton. Podoba nam się klimacik tej sieci.