03.04.2026 Brighton – Stonehenge – Lyme Regis – Seaton – Beer
Rano straszliwie pada i wieje , no nie chce nam się zwiedzać tego molo i spadamy z tego showeru w milsze tereny. Celem naszym jest Stonehenge – unesco wiadomix. Ja i Ania już to widzieliśmy, dla Poli to nowość. Stawiamy MG gdzieś na boku koło Larkhill i za free idziemy poprzez pola te 1,5 km by zza płota obejrzeć to cudo, które do tej pory nie wiadomo kto i po co postawił i dlaczego akurat tu. Pełno wokół obozowisk kamperowców – hipisowców, którzy uwielbiają takie klimaty i pobierają energię wprost ze słońca. Jest mgliście, ale nie pada. No wrażenie to robi, ale piramidy fajniejsze. My jedziemy dalej do Lyme Regis. To takie bardzo milutkie, sympatyczne miasteczko leżące nad morzem i wchodzące w skład wpisu unesco o nazwie klify Dorsetu i Devonu. Lokalizacji jest 8 i obejmuje klify wraz ze skamieniałościami, które są wśród nich widoczne. Parę km dalej na zachód jest kolejna miła miejscowość o nazwie Seaton, ale już tak nie urokliwa jak Lyme Regis. My śpimy w miejscowości o nazwie Beer w schronisku YHA. Kiedyś łyżki były naszym podstawowym noclegiem oprócz namiotu , bo były dość tanie. Teraz komfort się nie zmienił, ale ceny są mocno wysokie. Pokój bez łazienki 60 funtów. Bardzo fajny zameczek i ciekawie na wzgórzu położony no i ta nazwa miejscowości…