27.01.2026 Portland - Nowy Jork
Śniegu dosypało kolejne kilka cm i jest go do kolan spoko. Chodzi się pomału tunelami. Pogoda słoneczna jest tak -10. Z godzinę snujemy się po Portland: fajny port, minidowntown i kilka ładnych budynków. Droga jest odśnieżona, więc do Bostonu dojechaliśmy szybko. Po drodze przez jakieś 40 km jechaliśmy przez stan New Hampshire. Motaliśmy się trochę przy wjeździe na lotnisko, bo nie zauważyliśmy odnogi dla return car. Odeszliśmy na drugi krąg i wtedy się udało. Zwrot bez kłopotu. Dostaliśmy na maila rachunek, ale kasa z karty nie zeszła. Blokady też nie było. Zobaczymy co będzie dalej. Przejechaliśmy ok. 2500 km spalając ok 150 litrów co daje ok. 6 l na 100 km. To dobry wynik. Do dworca South jest bezpłatny bus. Mamy ponad 2 h do odjazdu więc snujemy się po mieście i coś tam jemy na szybko. O 18.30 wsiadamy do Flixa i pustawym busem w nieco ponad 4 h robimy te prawie 350 km do Nowego Jorku jadąc po drodze przez stan Connecticut. Stany Vermont i Rhode Islands będące w naszym zasięgu pozostały nieodwiedzone. Wysiadamy na stacji Jamaica. Tu kupujemy bilet na metro za 3,5 usd, jedziemy ze 30 min do stacji Lorimer i znajdujemy się w środku dzielnicy żydowskiej. Wkoło same ortodoksy w chałatach, kapeluszach i z pejsami. Centrum dowodzenia wszechświatem. Rockefellery, Rotschildy i temu podobne pany tej ziemi. Hotel przyzwoity. Padamy po 24.30. Jutro Manhattan.