26.01.2026 Quebec City - Portland
460 km jechaliśmy 9h, ale dojechaliśmy. Najpierw 100 km autostradą, potem 250 km drogą i ostatnie 100 km autostradą. W sumie to nie miało znaczenia, bo jechać więcej niż 40 mil/h się nie dało. Śnieg, śnieg i śnieg , kozica odpuściła na tak -12 ale zaczęło padać i to konkretnie. Ślisko, ciemno i do domu daleko. Jedzie się przez kompletne pustkowia. Granica w górach w środku lasu, kontrola tylko amerykańska. Pokaż papiery, otwórz bagażnik plus kilka prostych pytań i po prawie tygodniu w Kanadzie wracamy do USA. Kanadę przejechaliśmy główną turystyczną trasą, od Niagara Falls do Quebecu. To spokojny kraj dla ludzi lubiących ciszę i przestrzenie. Ja się do nich nie zaliczam. Wolę jadownię i kłęby. Rewelacyjne Jackman minimiasteczko amerykańskie tuż za granicą. 1000 mieszkańców. Życie przy stacji benzynowej jest sklep kościół i motel. W sklepie jest wszystko i w przystępnych cenach. Maine ma dość niskie podatki. 7 albo 13 %. Następne miasto to Skowhagen trochę większe. Motamy się na skrzyżowaniu bo stromo i nie da się podjechać. Staczamy się. No jazda na max. Kierowcy spoko oferują pomoc nawet policja chce pomóc ale tu wiadomix ACAB i niech spadają. Góry to końcówka Appalachów tak do 800 m npm. Rewelacyjny popas przy stacji na zjazdówce tak 100% prowincjonalnej Ameryki. Czasu na zwiedzenie Portland brakło, może jutro. Dziś kolejny nocleg w sieci Wyndham za 60 usd. Wkoło piękna zima. Śnieg po kolana i - 12. Jutro plan napięty. Do Bostonu oddać auto, potem flixem do Nowego Jorku i tam spać. Wszystko mamy ogarnięte. Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce. Spać mamy u żyda w centrum Brooklynu 3 noce.