21.01.2026 Niagara Falls - Toronto
Z rana intensywne odśnieżanie , bo dopadało śniegu. Po drodze zatrzymujemy się na chwilę nad jeziorkiem na punkcie widokowym. Niewiele poza jeziorem widać za to wieje ale zimno dziś nie jest, tak lekko poniżej 0. Przed 12 jesteśmy w Toronto - największym kanadyjskim mieście tak 6,5 mln ludzi w aglomeracji. Znajdujemy parking za 20 cad płatne gotówką na szlabanie strażnikowi. Stać możemy do 18 czyli 6 h. I tyle stoimy. Jest pochmurnie i pada śnieg. Widoczność słaba. Wjazd na CN Tower / dumę miasta ponad 500 m wysokości / bez sensu, choć stoimy tuż obok to jej czubka nie widzimy. Idziemy na spacer po mieście. Oglądamy:
1. Downtown - wieżowców jest z kilkadziesiąt i fajnie je widać najlepiej chyba ze skrzyżowania ulic Bay i Wellington. Ze 200 m na E budują chyba jakiś najwyższy.
2. Fontannę z psami na placu Berczy oczywiście bez wody i dzieło Banksyego na murze knajpy.
3. Katedrę St. James
4. Ratusz z rynkiem
5. Demonstrację Irańczyków ze 200 osób przeciw Chameneiemu za Pahlavim USA i Izraelem
6. Chinatown na Dundas Street
7. Sharp Centre of Design siedzibę największej w Kanadzie uczelni artystycznej. Coś dla Ani. Można wejść do środka i patrzeć na studentów podczas zajęć w pracowniach. Do tego architektura tego obiektu niesamowita. Stół na wielu nogach z blatem z 15 m nad terenem.
8. Budynki uniwersyteckie z XIXw
9. Ontario Legislative Building
10. Royal Ontario Museum
11. Kensington Market czyli uliczkę knajp w całego świata
12. Graffiti Alley czyli uliczkę całą w grafitti
Wracamy do auta, odśnieżamy, bo z 5 cm dosypało. Jedziemy do hotelu z Mississauga oglądając po drodze jeszcze zamek Casa Loma i robiąc zakupy na obiad w Walmarcie. Są tu polskie towary, bo mieszka tu sporo Polaków.
Hotel za ok 90 cad. Dziś był bardzo udany dzień. Jutro przez Kingston walimy do Ottawy, gdzie śpimy 2 noce. Nadciągają na weekend straszliwe mrozy po 30 - 35 stopni z temperatura odczuwalną, bo silny wiatr, poniżej -40. Dawno, dawno temu z Anią w takich warunkach ćwiczyliśmy narty w Alpach, zobaczymy jak nam pójdzie w dużym mieście. Pola jeszcze takich mrozów nie czuła.