20.01.2026 Syracuse - Niagara Falls
Okazało się że w Niagara Falls są bardzo tanie hotele po niecałe 130 zł za noc ze śniadaniem, więc skróciliśmy podróż o prawie 100 km i zarezerwowaliśmy nocleg w tej miejscowości. Jest żółty alarm z uwagi na śnieżne szkwały. Temperatura to tak - kilkanaście, ale odczuwalna poniżej -20. Trzeba zatankować. Tu są jakieś 3 rodzaje benzyny dostępne z jednego pistoletu niskooktanowe tak 87 89 i 92 z dodatkiem etanolu 10%. Ropa rzadko spotykana i znacznie droższa. Jakieś 2.9 dolara za galon czyli w przeliczeniu niecałe 3 zł za litr. Miła cena. Najpierw zczytuje kartę potem można tankować. 300 km robimy w trochę ponad 3h. Wrzuca się 65 mil na godzinę i tak jedzie. Niagara Falls to wiadome co to. W sumie są to trzy wodospady o spadku ok. 40 m i bardzo dużym przepływie wody. Są bardzo szerokie a woda szybko płynie. Rzeka Niagara płynie od jednego wielkiego jeziora do drugiego, czyli od Erie do Ontario. Zimą są tu pustki - po stronie amerykańskiej kilkanaście osób. Wjazd i parkingi za free. Obchodzimy całą Goat Island dookoła, w sumie niewiele widać, bo ostre słońce i znaczna część terenu zamknięta na zimę. Fajny widok jest tylko z tarasu widokowego. Jedziemy przez tęczowy most na drugi brzeg. Przejazd 6 usd. Działa nasz transponder i szlaban się otwiera. Po stronie amerykańskiej brak kontroli, po kanadyjskiej 3 łatwe pytania skan paszportów i jest Kanada. Hurra !!! To moja kraina nr 116.
Parkingi tylko z opcją 20 cad za dobę. 1 cad to ok. 2.7 zł. Znajdujemy na górze coś za free. Straszliwie wieje i widoki takie sobie. Zjeżdżamy na dół. Zatrzymujemy się na parę minut na awariach. Szybkie foty i dalej w drogę. Jest tu kompletnie inaczej niż w USA. Wodospad płynie tuż obok ulicy, a ogląda się go z chodnika wzdłuż ulicy. Pięknie widać podkowę wodospadu. Zahaczamy jeszcze o market i mcdonalds i o 18.30 meldujemy się w hotelu. Strefa czasowa ta sama co w Bostonie i z 700 km na zachód. Ciemno się robi przed 18, a jasno przed 8.Dobrze że mamy globalne ocieplenie, bo inaczej to byśmy tu już dawno zmienili się w sople lodu. Fajne domki kanadyjskie tu mają. Jutro Toronto.