11.11.2025 Bukareszt - Szumen
Planowo wsiadłem w nawet przyzwoity niskopodłogowy jednowagonowy pociąg spalinowy i bez problemu dotarłem do Ciulnicy. Tu już czekał jakiś wrak do Calaresi. 20 km jechał 30 min za 12 lei. Tu taxi do promu za 30 lei. Prom na drugi brzeg Dunaju kursuje na bieżąco. Kosztuje 6 lei. Drugi brxeg Dunaju od tego miejsca aż do ujścia też jest rumuński. Przejście do Bułgarii jest lądowe i jest tuż obok promu. Jest puste bo Rumunia i Bułgaria od stycznia 2025 są w Schengen. Silistra to dość duże miasto, w którym niewiele jest. Bułgaria to najbiedniejszy kraj unii i to widać. Szare betony, dziury w jezdni, krzywe chodniki, stare sklepiki, syfne gmaszyska dworców, dogorywające pksy. Moim celem jest unescowy rezerwat ptaków czyli jezioro.Srebarna wraz z lasem bagnistym leżące tuż obok Dunaju jakieś 20 km na zachód. Dostać się tam można busem. ale.akurat go nie ma i taxi. Taxi 35 lewa. 1 lewa to 2,20 zł. od stycznia 2026 lewa zostanie zastąpione przez euro, po kursie 1,95 lewa = 1 euro. Srebarna wjazd 6 lewa robi dobre wrażenie. Jest sporo ptaków, jest muzeum z punktem widokowym wyposażonym w lornetki i lunety. Można iść na walk 5km do Dunaju. Nie mam tyle czasu, poza tym coś boli mnie lewa noga, jakieś napięcie mięśni i skurcze, odkąd wysiadłem z pociągu boli i boli. Idę więc tylko do pierwszego punktu widokowego jakieś 700m i wracam. Za jakąś godzinę ma być bus do Silistry, więc czekam racząc się lokalnym piwkiem tak po 1,2 lewa w sklepie. Bułgaria to oczywiście kraj wina. Pierwszy browar powstał tu pod koniec XIXw. i to niedaleko bo w Szumenie. Bus kosztuje 3 lewa. W busie zagaduje mnie lokalny kiper i podróż mija nam na pogawędce. Wspólny język to rosyjski. Koleś nie rozumie polityki Kremla i wierzy w zwycięstwo Ukrainy. Sporo mówi o okupacji tureckiej i rosyjskiej oraz o obecnej brukselskiej. Marzy o Wielkiej Bułgarii. A tu bezbożnicy, korupcja i euro.
Chciałem z Silistry jechać w stronę Szwestari, gdzie jest kolejne unesco, czyli grobowiec z czasów trackich, ale nie ma jak. To kompletne ubocze. Wogóle nie ma jak się wydostać. Podobno ok. 17 ma być jakiś bus do Stambułu co jedzie przez Szumen, ale każą czekać ba dworcu na dalszy bieg spraw. Idę do knajpy na piwo i szopską. Oj pyszna ta sałatka, taka 100% bułgarska. Nagle wpada do środka jakaś baba i mówi że jest jakiś prywatny autokar co jedzie do Warny i mnie weźmie na stopa, bo ma wolne miejsca. A to ok. Faktycznie pusty autokar, jedzie przez Szumen i zgarnia po drodze chętnych. Nie darmowy. 20 lewa w łapę kierowcy. Ok. Jedziem zakosami. Nawet zahaczamy o Isperih, skąd niedaleko do tego Szwestari, ale już ten grobowiec olałem więc jedziemy dalej. Po 3h jazdy jesteśmy w Szumen, w prostej linii to 100 km, nam wyszlo ze 150, no ale z 15 osób po drodze zebraliśmy.
Szumen ma z 80 tysi i znane jest z budzenia narodowej świadomości. Wytypowany z ulicy nocleg full, obok też full, trafia się jakiś za 75 lewa. Drogi, ale wypasiony, oczywiśvie samoobsługowy. Lejwoda, a ja stoję pod drzwiami i gadam z obsługą o kod wejściowy. Pani jest młoda i tępa. Typowa gimbaza. Gada tylko po angielsku. Nie jest gotowa na to, że nocleg wziąłem z ulicy poprzez kod qr z drzwi wejściowych. Nikt tak jeszcze nie zrobił. Wszyscy robią to przez booking. Po jakichś 20 minutach się dogadujemy. Mam kod. Idę jeszcze do knajpy obok na spóźniony obiad i wcześnie padam. Jutro wczesna pobudka.