30.12.2024 Rabat – Casablanca
Pociąg kosztuje 45 mad i jedzie godzinę. Jest piętrowy wypasiony, ale zardzewiały, niekonserwowany. Te 100 km robi w godzinę, więc należytą prędkość ma, ale widać kolejny raz ze Maroko stoi – regres, brak rozwoju. Na dworcu Port brak przechowalni bagaży będziemy po mieście ganiać z plecakami. Na szczęście nie są ciężkie. Pogoda piękna, pełne słońce i tak ze 20 stopni. Idziemy w stronę zielonego meczetu Hassana II. Widzę go po raz trzeci. Kiedyś uważałam go za najpiękniejszy meczet świata, teraz już tak nie uważam, ale nadal na mojej liście jest wysoko. Potem plaża. Duże fale i zimna woda w tym Atlantyku. Taxi do centrum. Tu katedra, rynek, podstarzale francuskie kolonialne budynki, kiedyś to miasto było nowocześniejsze, teraz strasznie zapyziale. Pałac królewski ogrodzony nic nie widać tylko wojska sporo. Na dworzec Voyages i za 60 mad na lotnisko. O 2.00 wylatujemy do kolejnego państwa z Maghrebu, czyli…