24.12.2024 Marrakesz – Warzazat
Pola znajduje kolczyki. Nawet ładne w sam raz na Mikołaja.
Taxi za 20 mad na dworzec CTM, tu śniadanie w stylu marokańskim i w drogę przez najwyższą przejezdną przełęcz w Maroku wznoszącą się na 2250 m npm. Droga na początku trudna, bo zniszczona przez trzęsienie ziemi, jakie nawiedziło te okolice w 2023 roku. Było to trzecie najtragiczniejsze trzęsienie w tym roku na świecie, najtragiczniejsze w Afryce od 2006r. a w Maroku od 1960r. gdy zniszczony został Agadir. Teraz padło głównie na wioski leżące w Atlasie, które zostały praktycznie doszczętnie zniszczone i zginęło w nich nawet 90% mieszkańców. Łącznie to było ok. 3000 osób, w tym kilku obcokrajowców, którzy akurat wspinali się w Atlasie. Im wyżej w górę, tym droga o dziwo w lepszym stanie. Szczyty ośnieżone. Po jednym postoju i prawie 6h jazdy jesteśmy w Warzazat – największym mieście za Atlasem, znanym jako centrum filmowe oraz nieformalna stolica Berberów – czyli rdzennej ludności tych rejonów. Berbery maja swój język, swój alfabet, swoją flagę i żyje ich około 20 mln, z tego 10 mln w Maroku i 6 mln w Algierii. CTM ma swój dworzec ale do Ar-Raszidiji jedzie tylko jeden bus i to o 16 wiec nam nie pasi. Pojedziemy inną firmą z innego dworca. Teraz idziemy do naszego hotelu Hachim, w którym spać będziemy dwie noce.
Warunki proste, ale wifi i ciepła woda są. Pan daje nam dodatkowe koce, bo jest dość zimno.
Wysokość ok. 1300 m npm.
Zostawiamy graty i idziemy na miasto. Zabudowa stylowa. Kazba będąca główną atrakcją miasta częściowo zrujnowana po trzęsieniu, częściowo odbudowana. Wjazd po 20 mad. Można poczuć się jak na planie znanego z netflixa filmu Outer Banks. Poli się podoba, ja nie wiem o co chodzi. Wielki plac, obok bazar, kilka knajp. W jednej z nich zasiadamy na kolację wigilijną. Mikołaj w tym roku skromny, bo to był trudny rok. W pokoju siedzimy w kurtkach i czapkach. Najlepszego świątecznego dla wszystkich geoblogowiczów. Jutru unescowe Ait ben Haddou i okoliczne kazby.