23.12.2024 Agadir – Marrakesz
Wstajemy jeszcze jak jest ciemno, tu jasno robi się po 8 rano. Taxi za 15 mad na dworzec CTM. Tu śniadanie w stylu omlet i kanapka z kurczakiem. Autobus Irizar wypasiony. 300 km robi w 4h głównie po autostradzie. Zatrzymuje się raz na superczystej stacji benzynowej z darowym wifi. No, nie poznaje tego kraju.
W Marrakeszu ja i Ania już byliśmy, ale dla Poli to nowość. Do hotelu mamy 4 km. Idziemy z buta obok znanego minaretu Kotubija. Potem snujemy się po niekończącym się bazarze medynowym wokół placu Jamaa el Fna. Wpis na unesco jak najbardziej zasłużony. Plac jest legendarny. Atmosfera wciąż niepowtarzalna: muzycy, kuglarze, handlarze, zaklinacze węży, czarodzieje i wszelaka swołocz. Hotel typu hostel na końcu medyny w starym domu przy wąskiej uliczce. Kilka godzin spacerujemy bez planu wczuwając się w rytm miasta.
Wieczorem padamy. Dziś był bardzo udany i słoneczny dzień. Jutro Warzazat.