25.12.2024 Warzazat
Z rana jest lodowato, za dnia jak świeci słońce robi się ciepło i nawet momentami można chodzić w krótkim rękawku. Można wypożyczyć auto za 300 mad dziennie. My wolimy jednak inaczej. Idziemy na ten drugi dworzec. Po drodze oglądamy meczet Muhammeda VI imponujący jak na takie małe miasto. Kupujemy na jutro na 9.45 bilet na bus za 110 mad. Ma jechać te 300 km 5h. Zobaczym jak to wyjdzie. Jest grande taxi. Chce 150, dogadujemy się na 130. To około 30 km jazdy, czyli 30 min.
Ait ben Haddou to wpisane na unesco miasteczko berberyjskie zbudowane z trzciny i gliny w ok VIw. czyli w czasach przedarabskich. Wjazd za free. Jest to obejrzenia ze dwadzieścia uliczek, ze sto domów, z których sześć jest zamieszkałych, a reszta to sklepy lub knajpy no i ruiny kazby na szczycie góry. Całość na max 1h zwiedzania. Sporo turystów autokarowych.
Jakieś 6 km dalej w górę rzeki jest kolejna wioska z kazbą. Dostajemy się do niej stopem za 30 mad. Tu oczywiście kompletne pustki. Nikogo poza fałszywym przewodnikiem. Dajemy mu 20 mad, a on nam opowiada historię tego miejsca, pokazuje meczet - nawet fajny choć zrujnowany i kilka budynków. Kazba niedostępna to efekt trzęsienia ziemi.
Wracamy do Haddou taxi - tu kawka i ciekawy mirador na kazbę. Potem bierzemy kolejne taxi i podjeżdżamy w stronę Warzazat, ale wysiadamy jakieś 7 km wcześniej, by obejrzeć jeszcze jedną kazbę. Ta akurat najsłabsza. Kręci się tu jakiś miejski bus, ale pierwsza przyjeżdża taxi i nią wracamy do miasta. Obiadokolacja, jakieś mini zakupy i resztę dnia spędzamy w naszej lodówce. Jutro Ar-Rasidija.