01.08.2022 Kalkuta
Dworzec jest po drugiej stronie rzeki, droga z dworca bez asfaltu , jakaś ziemista, ludzie jeszcze śpią w kałużach lub na tekturach. Trochę szok, nawet po 3tygodniach pobytu w tym kraju. Nie bierzemy żadnej z kultowych taksówek jakie czekają , kultowe czyli sylwetka z lat 50-tych i barwy żółte z niebieskim paskiem. Dopiero przy wjeździe na most się decydujemy. Do hotelu mamy 9 km , ale sporo ulic jest pozamykanych i jedziemy na okrągło. Płacimy 500 + 10 za przejazd mostem. Most dwupylonowy podobny do Goldengate w San Francisco, jest jeszcze drugi podobny do tego w Sydney i trzeci podobny z twarzy zupełnie do nikogo. Generalnie miasto mające kilkanaście milionów dusz i leżące nad rzeką dysponuje 3 mostami… Hotel mamy w starym angielskim budynku z XIXw. Wysokie pomieszczenia , stylowe krzesła, obrazy na ścianach , rozpostarcie jest. Nawet dadzą nam pokój od 8 rano , jak dopłacimy 750. Ok. Idziemy spać. Wstajemy o 12 i idziemy w miasto. Nie pada, nie świeci , jest tak +28, ale monsun to jednak mocniejszy niż w Orisie. Kalkuta to stolica stanu Zachodnia Bengalia, inni ludzie tu mieszkają , innym językiem mówią , innym alfabetem piszą, nawet inne piwo piją. Śpimy przy jednej z głównych ulic, jest tu metro , oczywiście korzystamy , system żetonowy, bilet od 5 do 30 w zależności od długości odcinka, żeton otwiera bramkę na starcie i żeton otwiera bramkę na mecie. Chcemy zobaczyć świątynię bogini Kali, ale obieramy zły kierunek natarcia i jadąc na stację kalighat docieramy , nie do tej Kali co trza, jutro się poprawimy, potem znów korzystając z metra jedziemy do stacji przy centrum i zwiedzamy po kolei: Katedrę św. Pawła, Pałac Królowej Wiktorii z ogrodami, Majdan pełny koni, pomnik Indiry Gandhi, kościół św. Tomasza, spacer główną handlową ulicą miasta, jest tu kantor kur 1 euro = 77 rupii , czyli w miarę znośny i sklep w piwem , tak po 120 za 0,66l , w knajpie płaciliśmy 380 za 0,33 więc różnica jest. Rozpatrujemy się w sprawie wycieczki do Sundarban National Park, to takie wpisane na unesco rozlewiska na południe od Kalkuty na granicy z Bangladeszem , gdzie są tygrysy bengalskie. Jechać tam można tylko ze zorganizowaną wycieczką. Taka jest , ale w piątek na 2 dni i kosztuje 12000 od osoby. Nie skorzystamy. Za drogo i za późno. Snujemy się jeszcze trochę po mieście i po 18 jak robi się ciemno wracamy do hotelu. Jutro też tu. Pojutrze będziemy kombinowali jak nocnym pociągiem dostać się do Dardzylingu – to w górach ok. 2100 m npm na północy tuż przed Sikkimem, między Bangladeszem i Nepalem , koło Bhutanu.