Geoblog.pl    genek    Podróże     Wakacje 2015: Osiem tygodni w upałach, czyli od Dominikany do Meksyku    Ale trafiła nam się impreza !!!
Zwiń mapę
2015
15
sie

Ale trafiła nam się impreza !!!

 
Meksyk
Meksyk, Campeche
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 13028 km
 
13.08.2015 Chetumal – Campeche
Z ran wyskoczyłem na pobliski dworzec i kupiłem bilety do Campeche – jakieś 420 km stąd na drugim brzegu Jukatanu. Są trzy busy dziennie: wypasione ADO o 12 za 400 peso oraz dwa podrzędne SUR-y o 6 i 14 za 280 peso / Pola za 140 /. Padło na SUR. Czas wolny mieliśmy od 12 do 14 w Campeche nie ma nic, więc się przesnuliśmy po uliczkach. O 14 na dworcu. Bus miał jechać 6 godzin. Jechał 8. Droga się dłużyła niemiłosiernie. Nudy kompletne. Bus taki jak w PL z klimą ale bez kibla. Wkoło zielono i płasko. Co chwila jakieś bezsensowne progi zwalniające. W Campeche okazało się że czas jest taki jak w Quintana Roo , czyli -7h w stosunku do Wawy. Było już po 22 dodatkowo bus najpierw zajechał do dworzec główny potem na lotnisko , a potem na dworzec w centrum i jeszcze stracił parę minut. Hotel przy dworcu nieżarł. Przeszliśmy główną ulicą w stronę starówki szukając noclegu. Po drodze zatrzymaliśmy się na uliczne żarcie – bo głód. Tacos tak po 11 peso sztuka. Browar w sklepie tak 15 peso puszka 473 ml , 30 peso – butla 940 ml , 40 peso – butla 1,2l. Piwka głownie z browaru Modelo – Modelo i Corona , ale są też Sol z Monterrey , Superior i jeszcze ze trzy inne. Jogurt – 7 peso , woda 1l – 10 peso. Ceny może trochę wyższe niż w Polsce, ale niewiele. Na ulicach spokój. Na rogach rozstawiają się tranzystory, ale oni/one są niegroźni/niegroźne. Trochę nagumowanych zawodników leży już pod płotem, ale oni jak węże, jak na niego nie nadepniesz, to Cię nie utnie. Starówka po 23 jest już wymarła. Ania i Pola zostają na centralnym parku pod katedrą. Genek szuka noclegu. Co lepsze zajęte , do droższe wolne, ale trafia się przyzwoity za 420 peso z klimą , dwoma łóżkami , TV i własną łazienką z ciepłą wodą. Padamy po 24. Jutro zwiedzamy to miasto.

14.08.2015 Campeche
Spało się smacznie do 10. Zlokalizowałem tuż obok lokalną knajpkę z pysznymi kanapkami miejscowej produkcji w jakimś farszem – cena tak po 16 peso za bułę. Do tego kawa – podawana w taki sposób, że dają kubek z wrzątkiem , słoik z kawą oraz słoik z cukrem i sam sobie parzysz. Cena – 10 peso. Napoje z owoców podawane w półlitrowych petach po 12 peso. Pychota. Upał solidny ponad 34 utrudnia zwiedzanie miasta – odnowionego otoczonego murem z dwoma bramami i kilkoma bastionami. Wpis na Unesco zasłużony – choć za parę lat grzyb spod tych pomalowanych ścian wylezie i ściany abarot będą czarne. Zabudowana parterowa z płaskimi dachami i praktycznym brakiem okien od strony ulic. Domy w kwartałach ze studniami najlepiej oglądać z góry. W strefie otoczonej murem – do oblecenia w max 2h są ze cztery kościoły i ze dwa parki , jedna imprezowa ulica i parę muzeów. Ten stary kościół ma wieżę przerobioną na latarnię morską – to dobry pomysł. Wart naśladowania w Polsce szczególnie w przypadku tych kościołów położonych z dala od morza.
Chodzimy po muzeach / po ok. 20 – 40 peso , Pola za free / , bo jest w nich klima. Okazy muzealne raczej mizerne. Oglądamy kościoły , wspinamy się na mury , wczuwamy w klimat. Flagę Meksyku z masztu ktoś zwinął, więc nie ma jak zrobić foty. Zostaje zrobić fotę takiej byle jakiej na markecie. Spacer nadbrzeżem na drugą stronę starówki. Nie ma plaży. Widok na Zatokę Meksykańską też taki jakiś nijaki. Zupełnie przypadkowo trafiamy do lokalnej knajpy typu Corona. No i tu się zaczyna. Miało być tylko jedno piwo , nachosy i pół godziny odpoczynku. Jak wyszliśmy po 2 godzinach na stole stało 8 litrowych butelek i jedna półlitrowa po Poli soczku. Zapłaciliśmy 60 peso.. Resztę zafundowali nam lokalni kiperzy – każdy chciał się z nami napić , a to co wyczyniała Pola to przemilczę , bo jak napiszę to dudowe władze kościelne naślą na nas kuratora-kurwatora , albo jakiego innego katechete-melepete.
Po wyjściu z lokalu pogoda się poprawiła. Przeszliśmy jeszcze wokół murów od strony lądu obczailiśmy tę drugą bramę , zjedliśmy na kolację jakieś naleśniki z serem po 20 peso i frytki z parówką z kształcie ośmiornic po 25 peso, popatrzyliśmy trochę na tańczące kolorowe fontanny i zameldowaliśmy się o 20 w hotelu. Uff. Dotarliśmy szczęśliwie. Z wielkich czarnych chmur spadły może ze 3 krople. Jutro – kierunek Merida. Campeche jest OK.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (28)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
leh
leh - 2015-08-20 14:10
Zostawienie żony i córki w nocy pod katedrą nie było najlepszym pomysłem,delikatnie mówiąc. Chciałbym przypomnieć Szanownym podróżnikom, że nie są w Szwajcarii.
 
Pamar
Pamar - 2015-08-23 20:45
Oj tak, zwiedzanie w upale jest nieznośne. Zdjęcie kolacji super!
 
 
zwiedzili 47% świata (94 państwa)
Zasoby: 1134 wpisy1134 2842 komentarze2842 12202 zdjęcia12202 0 plików multimedialnych0