Geoblog.pl    genek    Podróże     Wakacje 2015: Osiem tygodni w upałach, czyli od Dominikany do Meksyku    Jest Kostaryka
Zwiń mapę
2015
22
lip

Jest Kostaryka

 
Kostaryka
Kostaryka, San José
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11039 km
 
20.07.2015 Santo Domingo – San Jose
Odprawa prosta nikt od nas nie chciał po 20 usd – mimo, że w przewodniku pisali, że opłata jest obowiązkowa. Usadzili nas w klasie Premium , a to OK. Dali poduszkę i kocyk, kanapkę oraz kawę i fantę. Leci się 2:50 nówką Boenigiem 767-300ER. Przespaliśmy. Czas przestawiamy o 2 godziny. Teraz między nami a Polską jest 8h. Jak u nas 12 to w Polsce 20. Na odprawie też nikt nic nie chce. Żadnych pytań, mamy bilet powrotny do Europy, ale z innego kraju , o bilet wyjazdowy nikt nas nie pyta. Prześwietlarka i witaj Kostaryko. Akurat wstaje dzień. Przystanek autobusów do San Jose jest przed dworcem. Wsiada się , płaci kierowcy po 540 kolonów i w drogę. 520 kolonów to 1 dolar. 1000 kolonów to ok. 7 zł. Do miasta jedzie się ok. godziny sławną Panamerykaną. Tu znajdujemy przyjemny hostelik CasaRidget z mini klitką za 34 usd za noc. Do dyspozycji jest kuchnia , pokoiki z książkami , Wi-fi i pralnia za 6 usd. Kupuje jeszcze piwko Imperial w puszce o magicznej pojemności 473 ml za 1000 kolonów i idziemy spać na 4 godzinki , bo sił w narodzie brak.
O 15 wychodzimy na 3 godzinki na krótki spacer po stolicy Kostaryki. San Jose ma ok. 1,2 mln ludzi, leży w centrum kraju na ok. 1200 m npm , jest ok. 23 stopnie , nie pada, nie świeci, wieje i jest dość zimno. Ludzie biali , sporo Amerykanów. Układ ulic prostopadły: Calle z kolejnym nr skrzyżują się z Avenue z kolejnym nr. W mieście nie ma nic. Parę zabytkowych budynków , typu teatr , czy poczta , beznadziejna katedra z beznadziejnym pomnikiem JPII , który oczywiście tu był w 1983r. Sporo deptaków i placyków z zielenią , ale ducha miasto nie ma. Ceny dość wysokie: woda 650 ml – 4,5 zł , obiad w lokalnej knajpie – 20 zł, kilo jabłek – 15 zł , bagietka – 4 zł , lody w McDonaldzie – 2 zł, szybka przekąska na mieście – 7 zł. Ciekawostka to jajka sprzedawane na kilogramy. Bardzo interesujące są również autobusy komunikacji publicznej.
Jutro wycieczka na pobliski wulkan.
Jako, że jesteśmy w stolicy coś tradycyjnie o polityce i pieniądzach. Powierzchnia kraju 52 tys. km2, ludność 4,5 mln. PKB na os. 10 tys. usd. Prezydent o poglądach raczej lewicowych Luis Solis jest premierem. Walutą jest 1 colon. W obiegu są monety: 5, 10, 20 – małe , srebrne, lekkie oraz 25, 50, 100 i 500 kolumbów – wieksze, żółte, niezaciężkie oraz banknoty: czerwonawe 1000, niebieskawe 2000, żółtawe 5000 i zielonkawe 10000 kolumbów. Na awersie jest sławny Kostarykanin , na rewersie zwierzak. Banknoty miłe, kolorowe , plastikowe.



21.07.2015
San Jose – Irazu 3432 – San Jose
O 8 meldujemy się na przystanku pod katedrą, skąd odjeżdża bus na wulkan Irazu: jakieś 53 km drogi robi w 2:20h. Czeka 2 godziny aż pasażerowie obejrzą wulkan i o 12:30 wraca. Bilet 2415 colon one way. Podjeżdża się prawie pod sam wulkan po drodze płacąc po 15 dolarów dorosły i 5 usd Pola za wjazd do parku narodowego. Sam wulkan nie zachwyca i raczej rozczarowuje. Miały być widoczne dwa oceany / jedyne takie miejsce w Ameryce / , nie widać było żadnego bo chmurwy , w kraterze miało być turkusowe jeziorko – prawie nie było, bo wyschło. Całość jakaś też taka amerykańska. Sprawę ratują jakieś dziwne zwierzaki to mieszkające / zbocze wulkanu porasta las / , które łaszą się do turystów i żebrzą o jedzenie. Kto z geoblogowiczów wie co to za cudaki , proszę o info w komentarzu.
Wulkan ma 3432 m npm i jest trzecim najwyższym szczytem - wulkanem Kostaryki. Najwyższy Cerro Charripo ma 3820. Drugi Cerro de la Muerte ma 3491. Wyżej już raczej na tym wyjeździe nie będziemy.
Oglądamy przez szyby autobusu 25- tysięczne miasto Cartago – dawną stolicę , w którym jest najpiękniejszy i najważniejszy kościół w kraju Basilica de Nuestra Senora de Los Angeles.
W San Jose idziemy na dworzec San Rafael, gdzie kupujemy bilety do Monteverde na 6:30 po 2905 colon / drugi autobus jest o 14:30 – jedzie się 4h /. Trafiamy do fajnego bazarku przy Muzeum Narodowym z lokalnymi wyrobami , jemy pyszne danie w ulicznej knajpie po 2500 colon porcja , kupujemy polskie piwko Karpackie za 500 colon i wczuwamy się w ten klimat. To piwko mnie powaliło: już Łomża w Santo Domingo dziwiła , ale Karpackie w San Jose, nonono. Szkoda, że nie chcieli mi go sprzedać rano – byłaby fajna fota na wulkanie / tu browar sprzedają od 8:00 /. Oglądamy jeszcze dostojny przejazd przez miasto pociągu obsługującego jedyną linię w kraju, parę oldskulowych autobusów i już jesteśmy w hotelu.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (34)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2015-07-22 12:13
Brawo!-nowy kraj,ludzie i polskie piwo!
Jest szansa na "60" ?!
 
marianka
marianka - 2015-07-23 00:20
Ale rewelacyjne te stwory! Też jestem ciekawa co to;)
 
luzikowa
luzikowa - 2015-07-23 16:39
To jest chyba coati
 
jowa31
jowa31 - 2015-07-23 18:16
piwko to rozumiem, ale po co Wam 0,5 kg jajek? a tak poważnie jeżeli wybieracie się do Nikaragui- polecam, znacznie tańsza i ciekawsza niż Kostaryka- to koniecznie Granada, a odpoczynek i plaza w San Juan del Sur
 
stock
stock - 2015-07-23 23:06
Wysokość góry robi wrażenie. Trzymam kciuki!
 
jowa31
jowa31 - 2015-07-24 00:29
to na pewno są koati: https://en.wikipedia.org/wiki/Coati
 
 
zwiedzili 47% świata (94 państwa)
Zasoby: 1134 wpisy1134 2842 komentarze2842 12202 zdjęcia12202 0 plików multimedialnych0