7 sierpnia – środa
Tym razem na śniadaniu byliśmy już o 8:30 , na dworcu o 10:00 – mieliśmy jeszcze chwilę by obejrzeć najnowszy meczet w mieście z 4 minaretami – to obok niego jest darmowa wyżera na zachód słońca…
Bus był pełen – jechało w nim z 10 osób z Polski praktyki archeologów z Poznania – to pierwsi Polacy jakich spotykamy od Swanetii.
W Antalii jest +37 a już 17 jutro ma być +39.
Kaczymy po mieście , bo serwisowy busik wysadził nas gdzieś w centrum , ale nie wiadomo gdzie. Lepiej chyba było trochę pobyć na dworcu i rozeznać możliwości np. spod dworca oddalonego od centrum o ok. 5 km do centrum jedzie tramwaj.
Jemy pyszne danie z kurczaków opiekanych w polewie pomidorowej z czosnkiem , pijemy piwo i zahaczamy o McDonalds , gdzie poprawiamy lodami i w necie wynajdujemy tani i bliski hotel SunRise. Cena 50 TL , czyli najtaniej w Turcji , zgodnie z zasadą , jak piszą w przewodnikach i mówią po netach , że jest drogo , bo jest środek sezonu i pełno turystów tzn że jest tanio , bo konkurencja robi swoje , a turysta zorganizowany w takim hotelu nie śpi i hotel jest prawie pusty a leży w samym sercu starówki a z okna widzimy morze.
W Antalyi jest sklepów z piwem więcej niż bankomatów i myślę , ze niewiele mniej niż sklepów z telefonami , a sklepy z telefonami są średnio co 100 metrów. Piwo trafiam tu za 3,75 TL , czyli najtaniej w Turcji znów zgodnie z kolejną zasadą im więcej towaru schodzi tym jest on tańszy… W Erzurum piwa nikt nie sprzedawał bo Allach nie pozwala w ramadanie , tu Allach nie odróżnia obcego od swojego i alkohol mimo ramadanu leje się strumieniami.
Dziś koniec ramadanu i wielkie imprezy na mieście , ale Ania i Pola padają o 21:30 i koncerta nie budiet. Jutro plażujemy…