09.11.2025 Warszawa - Bukareszt
Sytuacja na weekend listopadowy była klarowna: Pola jedzie do zgóry do swoich koleżanek, Ania ma w poniedziałek dyzur w szkole, a ja mam luz i coś z tym muszę zrobić. Pomysłów bylo wiele, głównie górskorowerowounescowych. Stanęło na Bułgarii, Rumunii i okolicach i uzupełnieniu brakujących unesec. Plan był prosty: kupić bilet do Bukaresztu i lądem wrócić do Warszawy. kupiłem za niecałe 200 zł i o 18.30 lecę z Okęcia. Dawno na tym lotnisku nie byłem zmieniło się bardzo na korzyść, dużo sklepów, knajp i dość znośne ceny. Wizzair ostro czesze z nadwymiarowych bagaży i ze 4 osoby musiały dopłak. Ja mam miniplecak, a w nim tylko parę ciuchów. Zmieniam czas o godzinę do przodu i ok. 21 jestem na lotnisku Baneasa jednym z dwóch obsługujących Bukareszt. Oba są obok siebie, a to moje jest mniejsze i bliższe centrum. Do noclegu mam 7,5 km. Idę z buta. Byłem w Bukareszcie ze 2 razy, ale przejazdem i ze 30 lat temu. Teraz będę pierwszy raz tu nocował i to 2 noce. Mam typowy hostel koło starówki, prywatny pokój za 110 lei za noc. 1 lei to ok. 0,85 zł. Jest tu nieco taniej niż w Polsce, ale nie tak tanio jak było kiedyś. Jutro zwiedzam stolicę.